20swidnica

  ŚKPR Świdnica - Wolsztyniak Wolsztyn 21:22 (10:12)

ŚKPR: Wasilewicz, Bajkiewicz – Makowiejew 5, Bruy 4, Yefimenko 3, Piędziak 2, Chaber 2, K. Rogaczewski 2, P. Rogaczewski 1, Bieżyński, Kijek, Jarząbek
Karne: 1/0
Kary: 16 minut


Wolsztyniak: Wieczorek – Kaczmarek 8, Rogoziński 3, Gessner 3, Szutta 2, Radny 2, Raczkowiak 1, Wajs 1, Szała 1, Weiss 1, Pietruszka, Podleśny, Kuta, Piskorski, Patelski
Karne: 3/2
Kary: 4 minuty

Widzów: 150
Sędziowali: Jędrycha (Dąbrowa Górnicza), Pytlik (Siemianowice)

Wolsztyniak zbliżył się do utrzymania w I lidze bez konieczności rozgrywania baraży z drugoligowcem. Zwycięstwo 22:21 (12:10) w Świdnicy odniósł jednak z wielkim trudem. Gospodarze byli bardzo blisko zdobycia przynajmniej jednego oczka.


Piłkarze ŚKPR-u mają już tylko czysto matematyczne szanse na utrzymanie w I lidze, ale liczyli, że w meczu z Wolsztyniakiem podreperują swój bardzo skromny dorobek punktowy. Z kolei podopieczni Zbigniewa Markuszewskiego na potknięcie w Świdnicy pozwolić sobie nie mogli, bo po pietach depczą im MKS Poznań i młodzież z Gdańska.

Mecz miał więc swój ciężar gatunkowy. Można było spodziewać się emocji i tych rzeczywiście nie brakowało. Obie drużyny z wielkim trudem zdobywały bramki. To z jednej strony zasługa znakomicie spisujących się bramkarzy, zwłaszcza Tomasza Wasilewicza z ŚKPR-u, ale również potwierdzenie tego, co pokazywała tabela - w Świdnicy stanęły naprzeciw zespoły, które rzucają najmniej bramek w grupie A I ligi.


W zawody lepiej weszli świdniczanie. Bramki Mateusza Piędziaka i Mateusza Chabra dały im prowadzenie 2:0. Od stanu 6:4 trzy gole z rzędu rzucili goście i w 20. minucie zrobiło się 7:6 na korzyść Wolsztyniaka. W tej części ŚKPR jeszcze dwukrotnie wychodził na prowadzenie, ale w końcu dały o sobie znać długie okresy gry w osłabieniu (w całym meczu 16 minut przy zaledwie 4 Wolsztyniaka) i ostatecznie po pół godzinie gry dwubramkowy zapas mieli rywale (10:12).

ŚKPR szybko odrobił straty. Skuteczna gra Władysława Makowiejewa i Dmytro Bruya pozwoliła wyprowadzić wynik na 14:13 w 37. minucie. Potem trwała walka cios za cios, ale częściej świdniczanie musieli gonić wynik. Tak też było w samej końcówce. Na minutę przed końcową syreną Artem Yefimenko rzucił na 21:22. O czas poprosił trener gości. Jego podopieczni źle rozegrali swoją akcję i wyrzucili piłkę w aut. ŚKPR miał prawie dwadzieścia sekund na doprowadzenie do wyrównania. Gospodarze też jednak pogubili się. Bardzo późno wprowadzono do gry siódmego zawodnika. Na rzut zdecydował się w końcu Makowiejew, ale piłka minęła bramkę.


źródło: sportowefakty.wp.pl