alan Raczkowiak

  Alan raczkowiak - trener juniorów Wolsztyniaka podsumowuje ćwierćfinały Mistrzostw Polski juniorów 2013.


 

"Niestety ćwierćfinały Mistrzostw Polski nie poszły po naszej myśli i nie udało nam się awansować do półfinałow. Rozegralismy trzy mecze w tym dwa przegraliśmy a to nie przyniosło oczekiwanego rezultatu.

 

Pierwszy mecz rozegrany w piątek najbardziej nas boli, bo to spotkanie przegralismy trochę na własne życzenie. O porażce zadecydowała bardzo słaba gra w obronie, co spowodowało także słabszą postawę bramkarza. Do tego doszło bardzo dużo niewykorzystanych sytuacji sam na sam z bramkarzem, a w Lidze Wielkopolskiej skuteczność rzutowa była naszą mocną stroną. W tym meczu niestety zawiodła. Muszę też wspomnieć o swojej postawie na ławce trenerskiej, która w tym meczu mogła na pewno być lepsza. Po przeanalizowaniu tego spotaknia twierdzę, że decyzje podejmowane przeze mnie szczególnie w drugiej połowie tego meczu potwierdzają, że brakuje mi jeszcze doświadczenia i tą porażkę w dużej mierze biorę na siebie.

 

Drugie spotkanie można podsumować krótko. Szczęście w nieszczęściu. Wygralismy mecz, który niestety zakończył się dla nas sporymi stratami. Jakub Głowacki i Paweł Sarbak doznali kontuzji, które wyeliminowały ich do końca turnieju. Jak ważni dla nas są Ci zawodnicy pokazał MOS Wrocław który od 1 minuty wziął obu tych zawodników na tzw "plastra". Całe to spotkanie było wyrównane i bardzo zacięte. Przez całe 60minut MOS prowadził tylko raz (18-19 w 39min) a resztę spotkania prowadzili moi zawodnicy maksymalnie wygrywając trzema bramkami w pierwszej połowie. Po wspomnianych kontuzjach na początku drugiej połowy moi zawodnicy nie załamali się, nie zwiesili głów tylko do końca meczu walczyli, szarpali się by wydrzeć ambicją i wolą walki te 2 pkt co wyszło im znakomicie. Jestem bardzo dumny z tych chłopców za to i śmiem twierdzić, że ich wyczyn w tych okolicznościach przebił nawet zwycięstwo seniorów z Wybrzeżem Gdańsk:)

 

Trzeci mecz to niestety wysoka porażka. Gorzów Wlkp był w tym spotkaniu drużyną dużo lepszą a ich obrona 6:0 pokazała naszą niemoc tego dnia w ataku pozycyjnym. Zabrakło chłopakom sił by ciągnąć szybki atak, a nasza obrona stała też na średnim poziomie. Zabrakło także zmian, bo po tych kontuzjach było małe pole manewru, by cokolwiek zmienić. W tym meczu czego by nie powiedzieć zespół z Gorzowa był lepszy i zabrakło nam po prostu argumentów, umiejętności i sił by ich pokonać. Należą się brawa chłopcom za walkę do ostatniej minuty, ponieważ przegrywając do przerwy 17-8, wszyscy obawiali się tutaj jeszcze wyższej porazki. Ostatecznie mecz zakonczył się taką samą różnicą bramek, jak do przerwy i niestety zakończyliśmy tym samym sezon.

 

Chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim zawodnikom za wspólną pracę przez te 6 miesięcy, za wasze poświęcenie, zaangażowanie i systematyczność w treningach, za dążenie do celu jakim jest rozwijanie się i wychodzenie na boisko tylko po to żeby wygrać! Dziekuje Masażyście Mateuszowi Kazubskiemu za pomoc w ćwierćfinałach MP i przede wszystkim kierownikowi Norbertowi Szutta, który był z nami na każdym meczu w sezonie, pomagał nam z całego serca, abyśmy jako zespół mogli się rozwijali i mogli osiągnąć jak najwyższe cele.

 

Na koniec trzeba pochwalić kibiców którzy szczelnie wypełnili Świteziankę i wspierali nas na dobre i na złe. W imieniu swoim i całej drużyny dziękujemy wam bardzo, za wspaniałą atmosferę jaką stworzyliście byśmy wygrywali. Dziękujemy rodzinom, przyjaciołom i znajomym nie tylko za ćwierćfinały, ale za cały sezon. Za bycie przy nas na każdym meczu, nie tylko na 1/4MP. Dziękujemy za waszą wyrozumiałość i motywowanie do lepszego działania. Na koniec dziękujemy wszytskim KIBOLOM Z SEKTORA F! Jesteście najlepsi i gdybyśmy grali na poziomie waszego dopingu to medal w tym roku gwarantowany. Pozdrawiamy wszytskich!"

 

 

 

Alan Raczkowiak


alt